Wieloryby i Cinema Noir, czyli bydgoscy filmowcy w akcji

W zalewie filmowych produkcji wcale nie trudno jest znaleźć coś dla siebie. Era blockbusterów oferuje nam mnóstwo historii. Nie oszukujmy się jednak, kolejne dwie godziny poświęcone nowemu superbohaterowi nie ekscytują tak, jak lata temu. Na szczęście rodzimi twórcy mają coraz więcej do powiedzenia, a wśród nich coraz głośniej słychać dwa bydgoskie nazwiska: Marcin Sauter i Maciej Cuske.

Zalew filmów hollywoodzkich to nie jest powód, żeby odwrócić się całkowicie od kin i bojkotować wielomilionowe tytuły. Wszak obok kolejnych Spidermanów i Avengersów powstają też wartościowe filmy, które potrafią zaskoczyć formą i pomysłowością. Nie trzeba wcale szukać daleko, ponieważ duża porcja wartościowej treści powstaje też tuż pod naszym nosem.

Bydgoszcz może się pochwalić wieloma twórcami, którzy odcisnęli swoje piętno na filmowej mapie Polski. Do takich osób zaliczają się m.in. Marcin Sauter oraz Maciej Cuske. Znani są przede wszystkim ze współpracy nad „I co wy na to, Gałuszko?”. Po tej niezależnej produkcji zaczęli zajmować się filmami dokumentalnymi, ale też wychodzili poza ramy tego gatunku. W ostatnim czasie stworzyli też filmy warte uwagi.

Cudze chwalicie, swego nie znacie

“Wieloryb z Lorino” to historia osadzona na Półwyspie Czukockim. To syberyjska część Rosji, gdzie życie toczy się zupełnie innym rytmem. W centrum obrazu znaleźli się mieszkańcy tego regionu i ich, niecodzienne jak na warunki mieszkańca Europy, tradycje. Jedną z nich jest polowanie na gargantuicznych rozmiarów walenie. Zwierzęta te są źródłem pożywienia i bardzo często surowce z nich pozyskane są niezwykle przydatne w codziennym funkcjonowaniu. Moralność ma tutaj pewne granice, a film stawia przed nami trudne pytania odnośnie ludzkiej natury.

Film ten wyreżyserował właśnie nasz bydgoski twórca, Maciej Cuske. Był też odpowiedzialny za scenariusz tego dzieła, a produkcja zgarnęła mnóstwo nagród w całej Europie. Z pewnością jest to obraz warty naszego czasu, nie tylko ze względu na rodzime akcenty, ale też problematykę w nim poruszoną. Oprócz tego zabiera nas w odległą podróż do miejsca, o którym normalnie byśmy nigdy nie usłyszeli i pokazuje nam, jak wygląda życie jego mieszkańców.

Kryminał noir po polsku

Jeśli jednak nie macie ochoty, na wyprawę na Syberię, możecie zawsze zostać w “Mieście”. Taki tytuł ma najnowszy film reżyserii Marcina Sautera, a nazwiska związane z tym dziełem naprawdę robią wrażenie. Wśród aktorów zaangażowanych w tę produkcję są Bartłomiej Topa, Robert Więckiewicz, Karolina Gruszka oraz Stanisław Tym.

To prawdziwa śmietanka polskiej sceny i nic dziwnego, że o “Mieście” było całkiem głośno. W tytułowej metropolii śledzimy losy detektywa, który tradycyjnie stara się rozwiązać sprawę morderstwa. W trakcie śledztwa w sprawę angażuje się pewien gangster oraz profesor. To wszystko możemy oglądać w stylu noir, a autor zabiera nas w podróż nie tylko po perypetiach głównego bohatera, ale także kinematografii.

A tytułowym miastem jest właśnie… Bydgoszcz. Możemy oglądać ją w sposób, jaki nigdy wcześniej nie zostało nam dane. Wybór miejsca nie jest wcale przypadkowy. Nie dość, że Sauter sam jest bydgoszczaninem, to jeszcze studio odpowiedzialne za produkcję to Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy. Warto rzucić okiem na ten film, chociażby żeby móc podziwiać znany nam świat w nieznanej nam wcześniej optyce.

One Response

  1. jaha 12 stycznia 2022 Odpowiedz

Komentarze