Eksperci o zabudowie terenu między operą a pl. Teatralnym

W marcu 2022 roku ma ruszyć budowa czwartego kręgu Opery Nova. Może to czas, by wznowić dyskusję na temat zagospodarowania terenu pomiędzy Operą a Placem Teatralnym.

Czwarty krąg Opery Nova będzie miał cztery kondygnacje, połączone na kilku poziomach z gmachem głównym. Gmach pokryją szklane elewacje. Zaplanowano w nim między innymi salę kameralną na blisko 500 miejsc, salę kinową, zdolną pomieścić nieco ponad 200 osób, hall i szatnie, a także przestrzeń wystawienniczą. Co ważne – powstanie też dwupoziomowy podziemny parking, a w nim 226 miejsc postojowych.

Rozpoczęcie budowy odkładano już w czasie, ale jest nadzieja, że ruszy ona w marcu 2022 roku, tak przynajmniej zakłada Urząd Marszałkowski, pod którego jurysdykcją jest opera. Kosztem budowy – to około 114 milionów złotych – Urząd Marszałkowski ma podzielić się z bydgoskim magistratem.

W związku z planowaną inwestycją i jej wagą dla miasta i regionu, warto wznowić dyskusję o ewentualnym zagospodarowaniu terenu pomiędzy Operą a Placem Teatralnym. O komentarze w tej sprawie poprosiliśmy Annę Rembowicz-Dziekciowską, szefową Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, Piotra Cyprysa, prezesa Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska i Macieja Bakalarczyka, menedżera Starego Miasta i Śródmieścia.

Chrońmy takie miejsca przed zabudową

Zdaniem Anny Rembowicz-Dziekciowskiej Plac Teatralny to miejsce, które w przekonaniu szefowej MPU powinno pozostać niezabudowane i wypełnione atrakcyjną zielenią, urządzoną ze specjalnie dedykowaną tej przestrzeni małą architekturą.

– Mała architektura powinna nawiązywać do historii tego miejsca, na przykład stojącego tu kiedyś klasztoru karmelitów, lub Teatru Miejskiego – tłumaczy Anna Rembowicz-Dziekciowska. – To serce miasta, przedpole widokowe zarówno Starego Miasta, idąc od strony ul. Gdańskiej, jak i rozbudowującej się Opery Nova. Bardzo kibicuję rozbudowie Opery i uważam, że na Placu Teatralnym nie powinna być już realizowana żadna inna, poza rozbudową Opery, kubatura.

Dyrektor MPU dodaje, że przestrzeń pomiędzy Operą a Placem Teatralnym to jednocześnie miejsce, gdzie Śródmieście łączy się z rzeką: – Dlatego otwarcie widokowe na Brdę jest szczególnie ważne, zarówno pod względem urbanistycznym, jak i klimatycznym. Powinniśmy chronić przed zabudową takie miejsca, tworząc nowe, bardziej atrakcyjne przyjazne, publiczne przestrzenie parkowe. Jest to szczególnie ważne w czasach zmieniającego się klimatu.

Mamy dokumentację teatru

Piotr Cyprys, prezes Stowarzyszenia Metropolia Bydgoska, podkreśla, że stowarzyszenie nigdy nie podejmowało tego tematu. – Dlatego to mój osobisty komentarz. Inwestycją wpisująca się naturalnie w klimat śródmieścia, w tak licznie odrestaurowywane kamienice, jest bryła zburzonego teatru. Przy pomyśle rozbudowy Opery o czwarty krąg, budowa kolejnego obiektu o funkcjach kongresowych mija się z celem. Bydgoszcz zasługuje na przywrócenie dawnego wyglądu tej reprezentacyjnej części miasta. Oczywiście powinno się przywrócić również dekoracyjne wnętrza teatru z poszerzeniem jego funkcjonalności. Trzeba też wykorzystać fakt, że może powstać dodatkowa podziemno-naziemna kondygnacja wynikająca z różnicy wysokości starej i nowej przeprawy mostowej wraz z ulicą. Jeżeli odbudowa pierzei Starego Rynku u niektórych osób wywołuje negatywne emocje, to w tym przypadku nie powinny wystąpić. Architektura była najwyższych lotów, prosto z Berlina, jest dokumentacja, są zachowane zdjęcia wnętrz. Potrzebna jest odważna decyzja aby przygotować taką inwestycję, która wzbogaciłaby i dopełniła tkankę miasta a także nadała nowego wymiaru słowu teatr w Bydgoszczy – mówi Piotr Cyprys.

To było serce miasta

Maciej Bakalarczyk, menedżer Starego Miasta i Śródmieścia, przypomina, że rola, jaką pełnił Plac Teatralny, łączący Stare Miasto i Śródmieście, jest dziś często niedoceniana. Kiedyś jednak to tu, obok monumentalnego gmachu teatru berlińskiego architekta Heinricha Seelinga, biło serce bogacącego się, nowoczesnego miasta. Na południowym narożniku placu, od strony obecnej ul. Stary Port, powstał dom handlowy projektu Józefa Święckiego. Choć dziś jest w dużej mierze pozbawiony dawnych detali, to nadal zdaniem Macieja Bakalarczyka, jedno z jego najciekawszych dzieł. – Liczę, że odzyska kiedyś m.in. brakującą attykę – mówi menedżer starówki i Śródmieścia. – Z kolei przeciwny narożnik od strony ul. Focha wyznacza kamienica projektu Henrego Grossa, ufundowana przez bydgoskiego magnata branży meblarskiej: Otto Pfefferkorna. Jest kolejnym śladem historii i potęgi przemysłowej miasta. Po drugiej stronie ulicy rozpoczyna się ul. Gdańska – główna oś Śródmieścia.

Miejsce na nową ikonę miasta

Maciej Bakalarczyk uważa, że jeśli do tej ekstraklasy architektury, dorzucimy rzekę i przestrzeń zieloną, to widać doskonale, że drzemiącego w tym terenie potencjału nie można zmarnować. – Nie jeśli myślimy o Bydgoszczy jako o mieście z ambicjami, projektując je na dekady do przodu. Zatem jakie elementy dadzą najlepszy efekt? Po pierwsze urbanistyka i architektura. Wielkim problemem centrum jest przecinający je na pół sznur samochodów. Bez zmiany funkcjonowania ul. Focha nie warto nawet zabierać się za projektowanie samego placu. Sposoby rozwiązania problemów komunikacyjnych w tym miejscu, to jednak temat na kolejny, obszerny artykuł. Ponadto nie trzeba być wizjonerem pokroju Jana Gehla, by zauważyć, że obecnie proporcje tego placu są zaburzone, a budynki nie przystają skalą do przestrzeni. Nie były dla niej projektowane. Jeśli w tym miejscu miałaby powstać nowa architektura, to przynajmniej na poziomie nieistniejącego już teatru, być może z pewnym nawiązaniem do tego historycznego gmachu. Nie ma i nie będzie lepszego miejsca na nową ikonę miasta.

Zieleń i woda

Za drugą dominantę menedżer Starego Miasta i Śródmieścia uznaje zieleń. – Być może taka unikatowa ikona powinna być w dużej mierze zielona. Tym bardziej, że współczesna architektura i zieleń przenikają się wzajemnie. Jeśli spojrzymy na projekty ze Skandynawii, Mediolanu, Singapuru, czy z innych miast Azji, doskonale widać, iż współcześnie “budynek” może być jednocześnie zielonym tarasem, płucami centrum, a nawet pionowym lasem. Na takie odważne, najnowsze rozwiązania powinniśmy stawiać jako miasto. Trawnik, nowe ławki i kosze na śmieci to będzie zmarnowana szansa.

Po trzecie woda. Piękna, czysta rzeka to nasz prawdziwy skarb i nowe zagospodarowanie tego miejsca powinno go w pełni wykorzystywać, być może zacierając granicę pomiędzy rzeką, a bulwarem/architekturą – kończy Maciej Bakalarczyk i dodaje: – Reasumując: jakość dorównująca wspaniałej historii, zieleń, woda i… odwaga. To przestrzeń, która może nas przenieść do nowej ligi jako miasto.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Galja, której specjalnością są odlewy ze znalu

2 komentarze

  1. Radek 8 grudnia 2021 Odpowiedz
  2. Bronisław 12 stycznia 2022 Odpowiedz

Komentarze